| #0.Statek po długim rejsie zawija do portu i cała załoga jak jeden mąż leci prosto z pokładu do konfesjonału. Podchodzi pierwszy z załogi : Proszę księdza zgrzeszyłem. Rżnąłem Wiewiórę. Ksiądz lekko zdziwiony zadał pokutę i czeka na następnego. Następny mówi dokładnie to samo : Proszę księdza zgrzeszyłem. Rżnąłem Wiewiórę. Pokuta jest taka sama. Następny znów to samo i tak po kolei wszyscy. Podchodzi ostatni. Ksiądz już lekko zmęczony monotonią tej spowiedzi pyta : Ty też rżnąłeś Wiewiórę ?. Na to marynarz : Nie to ja jestem Wiewióra. |
| Ocena : 7 |
| Nadesłał: Admin |








